Koniec bessy
Gorzej ma giełdzie już nie będzie – to jedyna teza, w której ankietowani przez nas zarządzający funduszami są zgodni. Najwięksi pesymiści spodziewają się, że za rok indeksy będą na tym samym poziomie co dziś. Optymiści wierzą w kilkunastoprocentowy wzrost.
- Naturalną konsekwencją gwałtownego załamania cen akcji po okresie hossy, są długie i wymęczające spadki, ewentualnie trend boczny. Biorąc pod uwagę sytuację gospodarczą Polski, można optymistycznie założyć ten drugi wariant. Nie wyklucza to dużej zmienności indeksów w trakcie przyszłego roku, kolejnej fali spadkowej oraz dynamicznych korekt wzrostowych – mówi Konrad Perliński, wiceprezes Bankowy PTE.
Zarządzający ING TFI uważają, że rynki akcji powinny się bronić przed dalszymi spadkami dzięki rekordowo niskim wycenom spółek giełdowych.
Ogromne różnice między zarządzającymi są w ocenie perspektyw sektorów. Klucz do poszukiwań – odporność na kryzys.
- Okazji inwestycyjnych należy szukać w sektorach najbardziej odpornych na spowolnienie, np. w sektorze spożywczym. Ciekawe też wydają się branże, w których inwestycje będą wspierane przez rząd oraz UE np. energia odnawialna – mówi Rafał Markiewicz, zarządzający OFE Generali.
Źródło: budnet.pl