Deprecated: Assigning the return value of new by reference is deprecated in /home/otwarte/public_html/prograine-pl/wp-includes/cache.php on line 36

Deprecated: Assigning the return value of new by reference is deprecated in /home/otwarte/public_html/prograine-pl/wp-includes/query.php on line 21

Deprecated: Assigning the return value of new by reference is deprecated in /home/otwarte/public_html/prograine-pl/wp-includes/theme.php on line 540
[prograine.pl] » bankowość

Wpisy z kategorii 'bankowość'

Chińczycy uczą się inwestowania - raz na wozie, raz pod wozem

Zmarszczyła brwi patrząc przez okulary na cyfry przelatujące po wielkim ekranie. Starała się ocenić, co oznaczają w odniesieniu do jej emerytury. Złe wiadomości nie były zaskoczeniem - w tym roku każde wyjście do domu maklerskiego pozostawiało jej pewien niesmak.

- Wszystko spada i moje akcje też. Trochę niedobrze się czuję z powodu straconych pieniędzy - przyznała z bólem.

Półtorej Polski gra na giełdzie

Była dyrektorka supermarketu, która wolała pozostać anonimowa, to tylko jeden z milionów chińskich inwestorów, którzy uczą się, że ceny akcji mogą spadać, spadać i spadać, a nie tylko rosnąć.

W zeszłym roku akcje wystrzeliły w górę, a ludzie popędzili na giełdę. Oddział CITIC Securities we wschodnim Pekinie, który obsługiwał również panią dyrektor supermarketu, odnotował pięciokrotny wzrost liczby klientów między początkiem 2006 roku, a końcem 2007. Ta jedna filia miała 25 tys. klientów, a w całych Chinach szacuje się liczbę graczy giełdowych ma 60 milionów osób.

W niecałe pół roku index Shanghai composite podwoił swoją wartość i w październiku zeszłego roku przekroczył 6000 pkt.. Od tego czasu pikował i zszedł do 2941 pkt. Wielu analityków uważa, że spadłby jeszcze niżej, gdyby nie interwencja rządu.

Mali inwestorzy mocno ucierpieli - niektórzy stracili oszczędności całego życia, a paru nawet popełniło samobójstwo widząc rosnące straty.

Większość zdaje się jednak nie być wstanie wytrwać z dala od biura maklerskiego. W ruchliwy dzień do małego pokoju CITIC wciska się nawet 500 osób. Stali bywalcy siedzą od otwarcia do zamknięcia każdej sesji i przynoszą poduszkę, aby wygodniej siedzieć na twardych krzesłach z czerwonego plastiku. Obserwują cały czas ekran z wynikami, a przy tym rozmawiają, popijają herbatę i grają w karty. Inni zbierają się wokół terminali, używają karty do sprawdzenia w nich stanu swoich akcji i dzielą się radami z przyjaciółmi i nieznajomymi.

Zhou zaczęła w tym miejscu obracać akcjami w zeszłym roku. Uwiodły ją broszury mówiące o emisjach akcji i nadziei na lepsze zwroty niż z rachunku oszczędnościowego, co było szczególnie ważne, ponieważ inflacja zjadała odsetki. - Przeczytałam tony materiałów i wszędzie było napisane, że następne dziesięć lat to złoty wiek dla chińskiego rynku akcji ze względu na rozwijającą się gospodarkę - wytłumaczyła.

Na chwilę koniec złotego wieku

- Zaczęliśmy kupować akcje i wszystko szło bardzo, ale to bardzo dobrze. Gdy indeks osiągnął 5000 pkt. nie sprzedałam akcji, bo ciągle rósł. Ale potem spadł o 10 proc., a następnie znowu o 10 proc.

- Starałam się to wyrównać kupując jeszcze więcej akcji, ponieważ myślałam, że kursy tanich akcji znowu wzrosną. Dlatego, gdy indeks spadł do 4000, to znowu kupiłam. A on spadł do 3000.

- Teraz chcę tylko sprzedać i wycofać się z giełdy. Ryzyko jest za duże.

Dotychczas Zhou straciła na swoich inwestycjach 10 tys. juanów (trochę ponad 3100 PLN), co stanowi 2/3 rocznych średnich dochodów w miastach w Chinach. Pomimo rozczarowania, jeszcze się nie wycofała. Stwierdziła, że może indeks dobije znów do 6000 za rok albo dwa.

Gu przyznaje, że wielu klientów biura niewiele wie o kupowaniu akcji i obserwowaniu rynku. - W zeszłym roku tabuny ludzi wpadły i zaczęły kupować akcje, bo ktoś powiedział, że to świetny moment - powiedział.

- Dziewięćdziesiąt pięć procent z nich nie wiedziało, co robiło albo co kupowało. Dopiero po drastycznych spadkach, zorientowali się, że inwestowanie jest ryzykowne.

Uważa, że wzloty i upadki to normalne bóle wzrostowe na nowym rynku i sugeruje, że inwestorzy stają się coraz bardziej obeznani, a regulacje na rynku coraz lepsze.

- Na Zachodzie mieliście giełdy od setek lat i nie zawsze były one stabilne… Poprzez wzrosty i spadki rynek się uczy - dodał Gu. W tej chwili rynek jest jego zdaniem “ogólnie stabilny.”

Wielu analityków sugeruje, że rynek już się uspokaja po zeszłorocznym pryśnięciu banki inwestycyjnej, ale inni uważają to za prognozę optymistyczną i twierdzą, że trend spadkowy utrzyma się.

Jeden analityk, który wolał pozostać anonimowy, powiedział: - Gospodarka spowalnia… Giełda również będzie tracić.

Oczywiście z gospodarką, a w szczególności z inflacją, wiąże się ogólny niepokój. W zeszłym tygodniu Stephen Grey, wpływowy dyrektor badań nad Chinami w Standard Chartered ostrzegł: - To koniec złotego wieku, przynajmniej na tę chwilę.

Yan Yuanrun z West China Securities twierdzi z kolei: - Choć rynek nie jest jeszcze zbyt dojrzały, to jest mocno powiązany z rozwojem makroekonomicznym.

To jest hazard

Inni uważają, że nie wyniki nie są specjalnie związane z ogólną kondycją gospodarczą, a nawet z wynikami pojedynczych firm. Ich zdaniem, widać za to połączenie z polityką rządu.

- Jeśli chcecie zainwestować w Chinach, to jedyną rzeczą wartą uwagi jest to, co zrobi jutro rząd - mówi Michael Pettis, były bankier, a teraz profesor finansów na Uniwersytecie Pekińskim. - Nie traćcie czasu na sprawdzania, kto przynosi zyski, a kto nie, to nie ma znaczenia.

Większość świata finansów wierzy, że rząd jest zdeterminowany utrzymać indeks w Szanghaju na poziomie ponad 3000 albo tak blisko, jak to możliwe, przynajmniej przed Olimpiadą, jeśli nie dłużej.

Analitycy wskazują w tym przypadku na niedawne działania: obcięcie opłat skarbowych, ograniczenie sprzedaży akcji uwolnionych po zawieszeniu i zabronienie funduszom emitowania akcji.

- Gdy tylko indeks zbliża się do 3000, pojawia się masa zapowiedzi, które mają na celu podwyższenie rynku - powiedział Pettis. - To bardzo niebezpieczna zabawa, ponieważ każda interwencja rządu zmniejsza jego wiarygodność. Utrudnia rozwój prawdziwym inwestorom i umacnia istniejące schematy.

Pettis dodaje: - Rynek w Państwie Środka wystrzelił 5 proc. w górę po ogłoszeniu (o obniżeniu opłaty skarbowej), a potem jeszcze o 10 proc., ale wszystko to już stracił.

Podczas, gdy eksperci obawiają się o przyszłość, większość małych inwestorów po prostu trwa na rynku. Niektórych zdają się paraliżować straty, inni, zadziwiająco spokojni, potrafią porównać inwestowanie z zakładem.

Taksówkarz Pen Gesheng nie wiedział nawet w co zainwestowała jego rodzina - po prostu powiedział w zeszłym roku żonie, aby “poszła i wydała parę tysięcy juanów.” Spadki go nie ruszają.

Powiedział: - To jak hazard, potrzeba odwagi, aby stracić trochę pieniędzy. W innym wypadku, jaki jest sens inwestować? Równie dobrze można by wydać pieniądze na bułki, siedzieć w domu i je jeść.
Źródło: The Guardian

Odmrożony kapitał, czyli do czego może przydać się pożyczka hipoteczna

Własny dom czy mieszkanie to często znacząca część naszego życiowego dorobku. Majątek zamrożony w czterech ścianach możemy spożytkować na wiele sposobów, a jednym z nich jest wykorzystanie go do zdobycia dodatkowych tanich środków na wakacje, samochód czy edukację dzieci. Narzędziem pozwalającym uruchomić to zastygłe bogactwo jest pożyczka hipoteczna.

Wiele zalet hipoteki

Pożyczka hipoteczna łączy w sobie zalety taniego kredytu hipotecznego i elastycznej pożyczki gotówkowej. Niskie oprocentowanie jest pochodną typu stosowanego zabezpieczenia – w przeciwieństwie do niezabezpieczonych kredytów konsumpcyjnych, tutaj prawne zaplecze ma pierwszoplanowy charakter.

Hipoteka obciążająca posiadaną przez nas nieruchomość jest dla banku gwarancją, że w razie problemów ze spłatą zobowiązania, będzie on mógł skorzystać z naszego nieruchomego majątku, by pokryć ewentualne straty. Niższe ryzyko kredytodawcy, to niższy koszt pożyczanego pieniądza.

Jednocześnie, w odróżnieniu od kredytu hipotecznego, bank nie określa celu, na jaki mają zostać wykorzystane udostępnione środki. Słowo „pożyczka” oznacza zatem dla potencjalnego klienta pełną swobodę w dysponowaniu dodatkowym zastrzykiem gotówki. Warto jednak zwrócić uwagę na drobne ograniczenie – środkami z pożyczki nie powinniśmy finansować działalności gospodarczej.

Nie ma jednak róży bez kolców – ustanowienie hipoteki zajmuje sporo czasu i wymaga wielu formalności, w tym poniesienia kosztów związanych z wpisem do księgi wieczystej. Z tego powodu pożyczka nie zastąpi szybkiego kredytu konsumpcyjnego czy karty kredytowej. Z reguły udzielana jest na dość wysokie kwoty (wiele banków limituje dolną granicę pożyczki – od 5 do 100 tysięcy złotych) i na dłuższe okresy niż gotówkowe „chwilówki”. Dlatego też może ona stanowić atrakcyjną alternatywę wobec produktów finansujących większe jednorazowe wydatki (jak np. kredyt samochodowy) lub kredytów działających na zasadzie odnawialnego limitu (np. kredyt odnawialny w ROR).

Jak dużo, jak długo?

Górnym ograniczeniem kwoty pożyczki jest, oprócz zdolności kredytowej klienta, wartość nieruchomości stanowiącej zabezpieczenie. Stosunek kwoty zobowiązania do wartości zabezpieczenia (określany skrótem LTV) waha się w przypadku pożyczek w granicach 50-80%. Spośród banków oferujących ten produkt, najwięcej skłonne są pożyczyć DomBank, ING, Nordea i Nykredit – ten ostatni jednak, będąc specjalistycznym bankiem hipotecznym, stosuje inny, bardziej ostrożny sposób wyceny nieruchomości.

Z reguły maksymalny okres spłaty pożyczki jest krótszy niż kredytów mieszkaniowych zabezpieczonych hipoteką. Wiele banków nie zgadza się na wydłużenie spłaty powyżej 15-letniej granicy, co naturalnie wpływa znacząco na wysokość comiesięcznej raty. W ostatnim czasie coraz częściej w ofertach rodzimych instytucji finansowych znajdziemy pożyczki długoterminowe, na 30 a nawet 40 lat. Do banków szczególnie atrakcyjnych dla „długodystansowych” pożyczkobiorców zaliczyć można GE Money Bank, DomBank, Polbank EFG, Raiffeisen Bank, Nordea Bank oraz Nykredit.

Warto pamiętać, że obniżenie wysokości raty, które jest wynikiem wydłużenia okresu spłaty, ma swoje drugie oblicze. Całkowity koszt zobowiązania rośnie wraz z czasem, w którym naliczane są odsetki. Dlatego też należy zwrócić uwagę na to, czy bank pobiera opłatę za przedterminową spłatę. Jeśli nagły przypływ gotówki pozwoli nam nadpłacić zaciągniętą pożyczkę, to wpłynie to znacząco na sumaryczny koszt pożyczonych środków.

Spłacaj elastycznie

Klasyczne pożyczki hipoteczne skonstruowane są w oparciu o zasadę „jedna wypłata – x lat na spłatę”. Sposób uregulowania zobowiązania jest z góry określony w postaci harmonogramu rat, a jedynym wyborem jaki stoi przed kredytobiorcą jest alternatywa: raty równe czy malejące. Przypomnijmy, że raty równe są mniej korzystne z punktu widzenia dłużnika – całkowity koszt pożyczonego pieniądza jest w ich przypadku wyższy niż przy ratach malejących.

Wybór rat równych pozwala jednak starać się o wyższą kwotę pożyczki, ponieważ w początkowym okresie spłaty ich wysokość jest niższa niż rat malejących. Comiesięczna spłata w mniejszym stopniu obciąża domowy budżet, co biorą pod uwagę banki obliczając naszą zdolność do obsługi zadłużenia.

Pewnymi oznakami uelastycznienia klasycznych pożyczek hipotecznych są dostępne w wielu instytucjach wakacje kredytowe (czyli możliwość zawieszenia spłaty kredytu np. jednokrotnie w ciągu roku) oraz okresy karencji (w których spłacamy wyłącznie odsetki bez raty kapitałowej). Innym interesującym rozwiązaniem są „regulowane raty” dostępne w ofercie Polbanku EFG. Pożyczkobiorca może kilkakrotnie w ciągu roku zmienić wysokość spłacanej kwoty (w zakresie 50%-200%) dostosowując koszt obsługi zadłużenia do swoich aktualnych możliwości finansowych.

Alternatywą wobec typowej pożyczki hipotecznej są plany finansowe oferowane przez mBank i Multibank. Ich szczególną cechą jest mechanizm bilansujący pozwalający zmniejszyć koszt obsługi zadłużenia. Mechanizm ten zasadza się na zsumowaniu posiadanych przez nas aktywów (oszczędności, wpływów z wynagrodzenia itp.) i pasywów (zadłużenia z tytułu pożyczki).

Jeśli zaciągnęliśmy zobowiązanie na np. 200 tys. zł, a nasze zgromadzone w banku oszczędności na czarną godzinę wynoszą 10 tys. zł, to odsetki naliczone zostaną od kwoty 190 tys. zł. Warunkiem skorzystania z tego rozwiązania jest jednak utrzymywanie nadwyżek na wyznaczonym rachunku, co nie może nie być najbardziej dochodowym z dostępnych na rynku rozwiązań.

Szczególnie interesującą konstrukcją jest plan WWJ (Wszystko W Jednym) oferowany przez Multibank — spłata zobowiązania nie jest objęta sztywno ustalonym harmonogramem, ale nie jest też całkowicie elastyczna. W dwuletnich okresach sposób spłaty pożyczki jest dowolny, możemy nawet w zupełności zaniechać obsługi zadłużenia, co dwa lata natomiast kwota przyznanej pożyczki-limitu jest obniżana (proporcjonalnie do okresu na jaki zaciągnęliśmy pożyczkę).

Dzięki takiej konstrukcji zmuszani jesteśmy do pewnej dyscypliny finansowej, nie tracąc jednocześnie swobody dysponowania pożyczonymi środkami. Rozwiązanie to wydaje się szczególnie atrakcyjne dla osób nie osiągających regularnych dochodów, ponieważ pozwala w miarę elastycznie zarządzać nieregularnie pojawiającymi się finansowymi nadwyżkami.

Kapitał zamrożony w nieruchomości może być także fundamentem innego produktu blisko spokrewnionego z pożyczką hipoteczną – linii kredytowej zabezpieczonej hipotecznie. Jej funkcjonowanie przypomina limit kredytowy w ROR, w którym zadłużać możemy się do określonej przez bank wysokości, a każdy wpływ na rachunek pozwala ponownie korzystać z przyznanego limitu. Przykładem takiej konstrukcji w hipotecznym wydaniu jest limit kredytowy Nordea Komfort w Nordea Banku.

Pożyczkobiorca otrzymuje możliwość zaciągania zobowiązania do określanej przez bank kwoty (do 75% wartości nieruchomości). W ciągu pierwszych 10 lat od uruchomienia kredytu ponosimy wyłącznie koszt odsetek naliczanych od faktycznie wykorzystanego limitu. Po tym okresie nasze zadłużenie może być rozłożone na maksymalnie 360 rat kapitałowo-odsetkowych.

Osoby poszukujące pożyczki zabezpieczonej na nieruchomości mają zatem wybór — „klasyczne” pożyczki hipoteczne o ustalonym harmonogramie spłat wydają się być odpowiednie dla osób, które są w stanie dokładnie przewidzieć ile pieniędzy będą potrzebować na planowane wydatki. Hipoteczne linie kredytowe stanowią interesującą propozycję dla tych, którzy chcą wspomóc się zewnętrznym źródłem finansowania, lecz spodziewają się, że ich zapotrzebowanie na środki będzie się dynamicznie zmieniać w kolejnych latach spłaty.

Trudny wybór

Zanim udamy się do banku musimy jeszcze wybrać jedną z dostępnych na rynku ofert. W wyborze tym pomóc nam może szczera odpowiedź na kilka podstawowych pytań: - Czy w przypadku naszego domowego budżetu korzystniejsza będzie spłata regularna czy w nieregularnych kwotach płatności? W zależności od naszych preferencji powinniśmy zorientować się na klasyczne bądź „elastyczne” pożyczki hipoteczne.

- Czy gotowi jesteśmy podjąć ryzyko związane z zaciągnięciem zobowiązania w walucie obcej (w zamian za niższy koszt obsługi długu przynajmniej w początkowym okresie) czy też decydujemy się na pożyczkę w polskich złotych? Jeśli wybieramy wariant pierwszy, to lista interesujących nas banków skraca się o kilka pozycji. Pamiętajmy jednak, że pożyczka w walucie oznacza mniejszą zdolność kredytową, a więc niższą dostępną kwotę pożyczki. Ewentualna późniejsza zmiana waluty wiąże się również, w wielu bankach, z dodatkowymi kosztami.

- Na jak długi okres chcemy rozłożyć spłaty? Jeśli zależy nam na jak najniższych ratach, to po pożyczkę powinniśmy się udać do jednej z kilku instytucji oferujących długoterminowe finansowanie.

- Czy przewidujemy, że w przyszłości nasza sytuacja finansowa poprawi się na tyle, że będziemy skłonni spłacić dług przed czasem? Większość banków popiera dodatkową opłatę za przedwczesną spłatę zobowiązania, pamiętajmy jednak, że jeśli pożyczona przez nas kwota nie przekracza 80.000 zł, to korzystamy z dobrodziejstw ustawy o kredycie konsumenckim i prowizja ta nie będzie nas dotyczyć.

Po wstępnej selekcji instytucji oferujących pożyczki najbliższe naszym oczekiwaniom, pozostaje kwestia kosztów pożyczonego pieniądza. Większość banków stosuje zmienne oprocentowanie opierające się na konstrukcji „koszt pieniądza na rynku międzybankowym + marża banku”.

Wysokość marży uzależniona jest kilku czynników: proporcji wysokości pożyczki w stosunku do wartości nieruchomości (im mniej pożyczamy, tym niższa marża), oceny ryzyka kredytowego (a więc naszej wiarygodności kredytowej, historii spłacanych wcześniej zobowiązań) oraz ustaleń poczynionych w trakcie negocjacji z klientem (opłaca się zatem walczyć o lepsze niż standardowe warunki).

Wyjątkiem na dzisiejszym rynku pożyczek hipotecznych jest oferta Nykredit, gdzie możemy wybrać stałe oprocentowanie w całym okresie kredytowania – daje to nam pewność, że koszt obsługi długu pozostanie niezmienny niezależnie od warunków rynkowych. Na ostateczny koszt pożyczki wpływa również wysokość opłat i prowizji, z których najważniejszą rolę pełni opłata przygotowawcza lub za uruchomienie środków. Jej wysokość waha się w granicach od 0,5% do 5%, a więc oferty krajowych instytucji są pod tym względem mocno zróżnicowane.

O obniżenie opłaty starać możemy się m.in. wtedy, gdy jesteśmy stałym klientem banku – warto zatem pierwsze kroki skierować do naszego „domowego” banku istnieje bowiem spora szansa, że za dotychczasową lojalność czeka nas nagroda w postaci uproszczonej procedury badania zdolności kredytowej i niższych dodatkowych kosztów.

Wybrane pożyczki hipoteczne w ofercie polskich banków

Bank / produkt    Kwota pożyczki    Maks. LTV    Okres kredytowania    Oprocentowanie    Ważniejsze opłaty i prowizje
BGŻ

Pożyczka hipoteczna    20.000-500.000 zł    55%    1-15 lat    WIBOR 6M + min. 4%    Opłata przygotowawcza - od 2% (min. 500 zł)

Sporządzenie operatu - 200-1500 zł

Za wcześniejszą spłatę - 1%

Za przewalutowanie - 1%
BPH

Pożyczka hipoteczna    do 200.000 zł    60%    do 15 lat    od 9,87% (PLN)

od 6,64% (CHF)

od 8,68% (EUR)

od 6,65% (USD)    Opłata za uruchomienie - od 0,5% (min. 200 zł)

Za wcześniejszą spłatę - 1,5%-6%

Za przewalutowanie - od 0,75% (min. 200 zł)
Bank Millennium

Pożyczka hipoteczna    od 20.000 zł    70%    3-25 lat    8,15%-8,9% (PLN)

6,14%-6,64% (CHF)

7,98%-8,48% (EUR)

5,94%-6,44% (USD)    Opłata za uruchomienie - 1%

Za wcześniejszą spłatę - do 2%

Za przewalutowanie - 1%
Bank Pocztowy

Pożyczka hipoteczna    od 5.000 zł    60% - 90%    do 30 lat    WIBOR 6M + min. 2,8%    Opłata za wniosek - 200 zł

Opłata za uruchomienie - 1%

Za wcześniejszą spłatę - do 0 zł
BGK

Pożyczka hipoteczna Pewne Pieniądze    do 500.000 zł    50%    do 20 lat    9,54% (PLN)

6,81% (CHF)

8,65% (EUR)

6,58% (USD)    Opłata za uruchomienie - 1% (min. 100 zł)

Za wcześniejszą spłatę - 0 zł

Za przewalutowanie - 1% (min. 100 zł)
BOŚ

Pożyczka hipoteczna    do 300.000 zł    60%-70%    do 30 lat    WIBOR 6M + min. 2,5% (PLN)

LIBOR 6M + min. 4% (CHF)

EURIBOR 6M + min. 5,5% (EUR)

LIBOR 6M + min. 5,5% (USD)    Opłata za uruchomienie - 1,7% (min. 600 zł)

Za wcześniejszą spłatę - do 1%

Za przewalutowanie - do 1,5% (pierwsze za 0 zł)
BZWBK

Pożyczka hipoteczna
70%    do 20 lat    WIBOR 3M + 2,5% (PLN)

LIBOR 3M + 3% (EUR)    Opłata za wniosek - 50 zł

Opłata za uruchomienie - 0,75%-2%

Za wcześniejszą spłatę - ustalane indywidualnie

Za przewalutowanie - 1%
DnB Nord

Pożyczka hipoteczna
50%    do 20 lat    od 8,69%    Opłata za uruchomienie - 1,5%-5%

Za wcześniejszą spłatę - do 1%
DomBank

Pożyczka hipoteczna    od 40.000 zł    100%    do 40 lat    od 7.96% (PLN)    Opłata za uruchomienie - do 4%

Za wcześniejszą spłatę - wg wzoru ustalonego przez bank

Za przewalutowanie - 1,5%
Dominet Bank

Pożyczka hipoteczna    od 10.000 zł    70%    do 20 lat    WIBOR 3M + marża negocjowana indywidualnie    Opłata za uruchomienie - 0 zł

Za wcześniejszą spłatę - 40 zł
GE Money Bank

Kredyt hipoteczny na dowolny cel    od 24.000 zł    50%    10-30 lat    od 9,25% (PLN)    Opłata za uruchomienie - do 4,2%

Za wcześniejszą spłatę - do 2%

Za przewalutowanie - do 1,5%
ING Bank Śląski

Pożyczka hipoteczna    od 10.000 zł    80%    1-25 lat    od 9,12% (PLN)

od 6,29% (CHF)    Opłata za uruchomienie - 1% (min. 400 zł)

Za wcześniejszą spłatę -1% (min. 200 zł)
InvestBank

Pożyczka hipoteczna    20.000 zł -100.000 zł    60%    do 15 lat    WIBOR 3M + min. 2,70%    Opłata za uruchomienie - od 1,6% (min. 400 zł)

Za wcześniejszą spłatę -1% (min. 400 zł)

Za przewalutowanie - 1,5%
KredytBank

Pożyczka hipoteczna Ambicja    50.000 - 300.000 zł    60%    do 15 lat    WIBOR 3M + min. 2,30%    Opłata przygotowawcza - 15 zł

Opłata za uruchomienie - od 1%

Za wcześniejszą spłatę - 1,5% (min. 20 zł)

Za przewalutowanie - 0,9% (min. 500 zł)
Lukas Bank

Pożyczka hipoteczna    od 30.000 zł    70%    do 25 lat    WIBOR 3M, LIBOR 3M, EURIBOR 3M + 2,25%-3%    Opłata przygotowawcza - 1%-2%

Za wcześniejszą spłatę - do 1%

Za przewalutowanie - 0 zł
mBank

Pożyczka hipoteczna    od 30.000 zł
do 10- 20 lat    10,37%-11,07% (PLN)

6,88%-7,58% (CHF)

8,56%-9,26% (EUR)

6,56%-7,26% (USD)    Opłata za uruchomienie - do 3%

Za wcześniejszą spłatę - 0 zł

Za przewalutowanie - 0 zł
MultiBank

Pożyczka hipoteczna    od 80.000 zł    65%    1-20 lat    od 8,22% (PLN)    Opłata za uruchomienie - do 4%

Za wcześniejszą spłatę - 0 zł

Za przewalutowanie - 0 zł
Nordea Bank

Nordea Komfort (kredyt odnawialny)    od 30.000 zł    75%    do 30 lat    WIBOR 1M + min. 1,5%    Opłata przygotowawcza - 1% (min. 1000 zł)
Nykredit

Pożyczka hipoteczna    od 100.000 zł    80%    do 30 lat    WIBOR 3M + min. 0,9% (PLN)

EURIBOR 3M + min. 0,9% (EUR)

Oprocentowanie stałe w EUR - od 6,28%    Opłata za uruchomienie - od 2%

Za wcześniejszą spłatę - 0 zł

Za przewalutowanie - 0 zł
PKO BP

Pożyczka hipoteczna
60%    do 20 lat    Ustalane indywidualnie    Opłata za wniosek - 50 zł

Opłata za uruchomienie - do 3,5%

Za wcześniejszą spłatę - do 2%

Za przewalutowanie - od 0,80%
Polbank EFG

Pożyczka hipoteczna    15.000 zł - 400.000 zł    70%    do 30 lat    WIBOR 3M + 2,58%-3,49%    Opłata za uruchomienie - 1,5% (min. 500 zł)

Za wcześniejszą spłatę - od 1% (min. 200 zł)

Za przewalutowanie - 0 zł
Raiffeisen Bank

Pożyczka hipoteczna    od 30.000 zł
do 35 lat    WIBOR 3M + min. 1,8% (PLN)

EURIBOR 3M + min. 2% (EUR)

LIBOR 3M + min. 2% (CHF)    Opłata za uruchomienie - do 3,5%

Za wcześniejszą spłatę - 1,5%

Za przewalutowanie - 0 zł
Santander Consumer Bank

Pożyczka hipoteczna    od 10.000 zł    60%    do 21,5 lat    WIBOR 6M + min. 2,4%    Opłata za uruchomienie - do 3%

Za wcześniejszą spłatę - 100 zł

Za przewalutowanie - 100 zł

Źródło: Serwisy internetowe banków, dane Bankier.pl (stan na 5.6.2008)

Hipoteczne procedury

Staranie o pożyczkę hipoteczną rozpoczynamy od złożenia w wybranym banku kompletu dokumentów, na które z reguły składają się informacje o:

- zatrudnieniu i osiąganych dochodach,
- spłacanych obecnie zobowiązaniach i kosztach utrzymania gospodarstwa domowego,
- posiadanym majątku,
- przedmiocie zabezpieczenia (wypis z księgi wieczystej nieruchomości).

Szczególną uwagę bank zwracać będzie na status prawny nieruchomości – nie powinna ona być obciążona już hipoteką (chyba, że zamierzamy refinansować stary kredyt przy użyciu pożyczki) oraz innymi ograniczonymi prawami rzeczowymi na rzecz osób trzecich (np. prawo dożywocia). Do podjęcia decyzji o udzieleniu pożyczki konieczna będzie również wycena nieruchomości. Bank może scedować na nas ten obowiązek (wskazując w jaki sposób ma być przeprowadzona wycena) lub przeprowadzić ten proces samodzielnie (obciążając nas kosztami).

Po pozytywnym rozpatrzeniu wniosku konieczne będzie ustanowienie przyrzeczonych zabezpieczeń. Wiąże się to z koniecznością wyrażenia przez właściciela lub użytkownika wieczystego nieruchomości zgody na wpisanie hipoteki oraz złożeniem wniosku o wpis hipoteki do księgi. Niektóre instytucje oczekują, że ich interes zabezpieczać będzie podwójna hipoteka – zwykła (zabezpieczająca pożyczony kapitał) oraz kaucyjna (na różnego rodzaju należności uboczne, które mogą zaistnieć w przyszłości). W takim przypadku poniesiemy dwukrotnie koszt związany ze złożeniem wniosku.

Do czasu uprawomocnienia się wpisu w księdze wieczystej zmuszeni będziemy do zaoferowania bankowi tymczasowych zabezpieczeń. Mogą nimi być poręczenie osoby trzeciej, ubezpieczenie, weksel in blanco i inne formy zwyczajowo stosowane przez nasz bank. Dodatkowo konieczne będzie ubezpieczenie nieruchomości od ognia i innych zdarzeń losowych połączone ze scedowaniem praw z polisy na bank. Ubezpieczenie to będziemy musieli odnawiać przez cały okres spłaty i każdorazowo przedstawić w banku dowód cesji.

Finansowa niezależność

Hipoteczna pożyczka jest jednym z najtańszych źródeł pieniądza dostępnych dla osób fizycznych. Zamrożony w nieruchomości kapitał możemy traktować jako dodatkowy zasób pieniądza, który można wykorzystać zarówno na konsumpcję, jak i na bardziej godne pochwały cele jak inwestowanie czy zabezpieczenie przyszłości dzieci. Pamiętajmy jednak, że ryzykujemy w ten sposób majątkiem, na który pracowaliśmy często wiele lat. Dlatego też ostrożności nigdy za wiele, czas poświęcony na obliczenia i poszukiwanie odpowiedniej oferty na pewno nie pójdzie na marne.

Źródło: Michał Kisiel

Mieszkania muszą stanieć o 20 proc.

Pierwsza połowa 2008 roku to okres końca wzrostów cen mieszkań zarówno w Polsce, jak i w Europie. Druga połowa upłynie pod znakiem obniżek cen i kłopotów branży developerskiej. Ceny mieszkań do końca roku mogą spaść nawet o ponad 20 proc. - prognozują analitycy AZ Finanse i portalu Domiporta.pl. Dopiero przy tym poziomie oferta rynkowa spotka się z możliwościami nabywczymi klientów. Innymi prawami rządzi się za to rynek nieruchomości luksusowych. W tym segmencie warszawskie ceny mogą się już równać z Paryżem i Nowym Jorkiem.

Proces obniżek cen przyspieszy rozprzestrzeniający się kryzys na rynku nieruchomości w krajach europejskich. Po okresie dynamicznych wzrostów cen mieszkań w takich krajach jak Wielka Brytania, Irlandia, Hiszpania i Niemcy rozpoczął się etap dekoniunktury i spadku wartości nieruchomości. W efekcie wielu zagranicznych inwestorów, którzy kupowali mieszkania w Polsce w celach zarobkowych, zdecyduje się na realizację zysków, zanim objawy kryzysu zaczną być widoczne w Polsce. Przyczyni się to do spadku cen na rynku wtórnym. Jednocześnie developerzy będą zmuszeni do sfinansowania poniesionych inwestycji i zapłacenia swoim podwykonawcom. Jedynym sposobem na pozyskanie kapitału będzie zmniejszenie własnych marż. W efekcie również na rynku pierwotnym można spodziewać się znacznych obniżek.

“Rynek nieruchomości w Polsce, jak każdy wolny rynek, uzależniony jest od praw popytu i podaży. Dzisiaj rynek jest w stagnacji, mimo że mamy do czynienia zarówno z dużym potencjałem popytu jak i znaczną podażą. Przyczyną są ceny, które przekroczyły możliwości nabywcze Polaków. Klienci po prostu nie mogą sobie pozwolić na zakup mieszkań po obecnych cenach, bo banki nie chcą udzielać im tak wysokich kredytów. Z naszych analiz wynika, że spadek cen o minimum 20 proc. sprawi, że znaczna grupa potencjalnych nabywców mieszkań odzyska zdolność kredytową” - mówi Mariusz Kacała, prezes zarządu firmy doradztwa finansowego AZ Finanse.

Trudniej o kredyt

Dodatkowym czynnikiem wymuszającym obniżkę cen mieszkań jest wzrost stóp procentowych, czyli podwyższenie rzeczywistych kosztów kredytu. Przyczyną podnoszenia stóp procentowych jest wzrost inflacji zarówno w Polsce, jak i w Szwajcarii, co przekłada się na oprocentowanie kredytu. Dodatkowym zagrożeniem jest ryzyko spadku wartości złotówki co może wpłynąć na wzrost kosztów kredytów walutowych.

“Banki są coraz ostrożniejsze w udzieleniu kredytów mieszkaniowych i ocenie zdolności kredytowej. Wzrost cen energii i ropy przekłada się na podnoszenie kosztów życia. W rzeczywistości oznacza to zmniejszenie możliwości kredytowych Polaków. Dodatkowo prognozowany spadek cen nieruchomości sprawia, że wartość mieszkań może stać się niższa niż wysokość zobowiązań klientów. Nic dziwnego, że banki starają się nie wpaść w taką pułapkę jak w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii lub Hiszpani” - tłumaczy Mariusz Kacała z AZ Finanse.

Ceny już spadają

Spadek cen jest już coraz bardziej widoczny w statystykach pokazujących średnie wartości ofert w Polsce. W Krakowie na rynku wtórnym spadek cen od początku roku wynosi 6 proc. W tym samym czasie w Gdańsku ceny na rynku pierwotnym spadły średnio o 3 proc. Statystycznie znaczny wzrost cen na rynku pierwotnym odnotowano we Wrocławiu, ale jest to efekt wprowadzenia na rynek znacznej liczby luksusowych apartamentów w budynku Sky Tower. Ceny w tej inwestycji zaczynają się od 10 tys. złotych za jeden metr kwadratowy mieszkania z pełnym wykończeniem.

Analiza ofert sprzedaży nieruchomości pokazuje nie tylko coraz wyraźniejszą tendencję spadkową w cenach mieszkań. Wydłuża się także czas ekspozycji ogłoszeń, co dowodzi, że przy obecnym poziomie cen mieszkania są niesprzedawalne . Wyraźnie widać też, że ceny na rynku wtórnym zawyżane są nie tylko przez właścicieli. Coraz częściej to samo mieszkanie na rynku oferowane jest przez różnych pośredników, rywalizujących ze sobą. Okazuje się, że w zależności od agencji cena mieszkania może się różnić nawet

o 10 proc. Pokazuje to jak wysokie marże stosowano na tym rynku. Stagnacja zmusi właścicieli do obniżenia oczekiwań cenowych, a pośredników do zmniejszenia marż.

W konsekwencji już teraz można w trakcie negocjacji zmniejszyć cenę o ponad 10 proc.

Luksusowe inwestycje

Pogorszenie koniunktury nie dotknęło jeszcze segmentu nieruchomości luksusowych, który rządzi się własnymi prawami.

“Cały czas istnieje bardzo duże zainteresowanie luksusowymi nieruchomościami w bardzo prestiżowych lokalizacjach, w szczególności w centrum miast bądź w bezpośredniej bliskości terenów zielonych” - mówi Dariusz Przewocki z Crystal House, agencji nieruchomości współpracującej z Domiporta.pl.

Ceny takich nieruchomości luksusowych osiągają zawrotne ceny, sięgające nawet do 50 tys. zł za jeden metr kwadratowy. Większość tego typu inwestycji pojawia się w Warszawie, w stolicy polskiego biznesu. Do najbardziej prestiżowych i luksusowych inwestycji apartamentowych można zaliczyć powstającą 192 metrową wieżę, w ścisłym centrum Warszawy przy ul. Złotej. Ceny osiągają tam nawet poziom 45 tys. zł za metr kwadratowy. Równie wysokie ceny osiąga inwestycja powstająca na warszawskim Powiślu o nazwie Nowe Powiśle (Menolly Group). Najdroższe apartamenty - penthousy kosztują ponad 40 tys. zł za mer kwadratowy. W zamian za taką sumę otrzymujemy piękny widok na centrum Warszawy i na Wisłę oraz dodatkowy duży taras.

Raport został przygotowany na podstawie analizy ponad 70 tys. ogłoszeń z portalu Domiporta.pl oraz analiz i wyliczeń kredytowych AZ Finanse.

Źródło: AZ Finanse, Domiporta.pl

Bank czy oddział instytucji kredytowej?

Banki nie będą się gremialnie przekształcać w oddziały instytucji kredytowych, choć umożliwia to prawodawstwo unijne. Od 2009 roku stosowne regulacje ograniczą wpływ krajowych władz nadzorczych na kontrolę przepływu ich akcji.

Jeszcze niedawno niektórzy eksperci twierdzili, że w Polsce w formie banku będą działały tylko banki spółdzielcze i nieliczne komercyjne, głównie BGK i PKO BP SA. Pozostałe zaś przekształcą się w oddziały instytucji kredytowych. Dlaczego do tej pory tak się nie stało? Czy ten scenariusz ma szansę spełnić się w niedalekiej przyszłości? Jakie są zalety i wady prowadzenia działalności poprzez bank, a jakie poprzez oddział instytucji kredytowej? Jak wiadomo, w Unii Europejskiej obowiązuje zasada jednego paszportu bankowego, tzn. jeśli bank ma pozwolenie na prowadzenie działalności w jednym kraju wspólnoty, to może funkcjonować – bez konieczności uzyskiwania kolejnej licencji –w każdym innym poprzez oddział instytucji kredytowej. Warto ponadto wspomnieć, że w ramach UE instytucje te mogą notyfikować działalność na zasadzie transgranicznej.

Wymieszany rynek

Nowe oddziały instytucji kredytowych w Polsce mogą powstawać w wyniku:

● przekształcania się w nie już istniejących banków, przy czym według polskiego prawa istnieje w zasadzie jedna możliwość takiego działania, polegająca na sprzedaży banku funkcjonującego w Polsce bankowi kraju macierzystego, co wiąże się m.in. z istotnymi obciążeniami podatkowymi, w tym z podatkiem dochodowym,

● otwierania ich przez banki wcześniej nieprowadzące działalności w Polsce.

Przy czym pierwszy przypadek (przekształcania istniejących banków w oddziały) jest mało prawdopodobny w szerszej skali, bardziej prawdopodobne jest natomiast otwieranie w Polsce nowych oddziałów instytucji kredytowych. Od chwili wstąpienia naszego kraju do Unii Europejskiej do 28 marca 2008 r. do polskiego nadzoru nad rynkiem bankowym (KNB/KNF) wpłynęło 25 zgłoszeń o zamiarze podjęcia działalności poprzez oddział, a do 13 marca br. 227 instytucji kredytowych notyfikowało działalność transgraniczną.

Działalność poprzez oddział ma m.in. tę przewagę nad transgraniczną, że pozwala gromadzić depozyty, które są ważnym źródłem finansowania działalności bankowej. Oddział instytucji kredytowej może zatem przyjmować depozyty w kraju goszczącym, a tym samym różnicuje ich pozyskiwanie pod względem geograficznym. Działalność transgraniczna takich możliwości natomiast nie stwarza, gdyż finansuje ją jednostka macierzysta.

W Polsce funkcjonuje najwięcej oddziałów instytucji kredytowych z Francji (6) oraz Danii i Szwecji (po 3). Zdarzył się także przypadek rozpoczęcia przekształcania działalności banku w oddział instytucji kredytowej, po czym wycofano się z tego. Jednocześnie w końcu stycznia 2008 r. funkcjonowały 53 banki komercyjne i 579 banków spółdzielczych. Na polskim rynku działają zatem zarówno banki, jak i oddziały instytucji kredytowych, które w różnym rozmiarze i zakresie prowadzą swoją aktywną działalność bankową. Wydaje się, że najbardziej rozpoznawalnym przez Polaków oddziałem instytucji kredytowej jest Polbank (EFG Eurobank Ergasias SA). Większość jednak nie zdaje sobie sprawy, że nie działa on w formie banku funkcjonującego w Polsce, jest bowiem oddziałem greckiej instytucji kredytowej.

Rynek bankowy w Polsce, podobnie jak w innych krajach, jest zatem zróżnicowany i takim zapewne pozostanie. Nie należy spodziewać się, że banki działające w Polsce rozpoczną proces powszechnego przekształcania się w oddziały instytucji kredytowych. Zjawisko takie mogłoby bowiem wpłynąć istotnie zarówno na uwarunkowania makro-, jak i mikroekonomiczne.

Finansowanie i nadzór

Rozważając skalę makroekonomiczną, pod uwagę należy wziąć przede wszystkim kwestie stabilności finansowej. Przypomnieć należy, że w Unii Europejskiej obowiązuje zasada nadzoru bankowego i systemu gwarantowania depozytów oraz rekompensat strat inwestorom kraju macierzystego. Gdyby tylko w jednym państwie prowadzona była działalność w formie banku, a w pozostałych poprzez oddział, to w sytuacji kryzysu ekonomiczno-finansowego banku, w tym jego oddziałów, pojedynczy system krajowy nie byłby w stanie udźwignąć problemów. Kraje macierzyste nie powinny być zatem zainteresowane tym, żeby w ich kraju działał bank, a w pozostałych państwach członkowskich funkcjonowały jego oddziały, jako instytucje kredytowe. Problem ten nie wystąpi oczywiście w przypadku dobrej sytuacji ekonomiczno-finansowej.

Kolejną kwestią jest nadzorowanie oddziałów instytucji kredytowych w krajach goszczących przez nadzór kraju macierzystego. Problem ten być może będzie rozwiązywany w drodze stworzenia jednego ponadnarodowego, europejskiego nadzoru nad rynkiem bankowym. Koncepcję tę rozważa się obecnie na forum europejskim, ale wciąż jest ona dyskusyjna i nie znajduje powszechnego poparcia. Zaznaczyć należy także, że ewentualne wdrożenie koncepcji nadzoru europejskiego nie będzie proste, m.in. ze względu na interesy narodowe i zróżnicowany kształt instytucjonalny nadzorów nad rynkami finansowymi w poszczególnych krajach (m.in. nadzory zróżnicowane i zintegrowane).

Problemem o charakterze ponadnarodowym, a dotykającym podmioty działające w grupie międzynarodowej, jest fakt, że to nadzór macierzysty wydaje różnego rodzaju decyzje, a nadzór goszczący przedstawia tylko opinie, które nie są wiążące. Przykładem zastosowania takiej praktyki jest akceptowanie wewnętrznych modeli zarządzania ryzykiem w banku, związanych z wdrażaniem NUK/CRD. Ponadto jeżeli w danym kraju działa oddział instytucji kredytowej, to nie musi on nawet wnosić do nadzoru goszczącego wniosku o wydanie opinii, a zatem kraj goszczący nie ma wpływu na zarządzanie ryzykiem w oddziale instytucji kredytowej i ma tylko pośredni wpływ na zarządzanie ryzykiem w banku działającym w skali grupy. Procedura ta w przypadku oddziału jest tańsza i szybsza niż w banku, a zatem można stwierdzić, że NUK/CRD łatwiej i taniej jest wdrożyć w oddziale instytucji kredytowej niż w banku.

Zaletą prowadzenia działalności w formie banku jest to, że może on być notowany na giełdzie papierów wartościowych, podczas gdy oddział instytucji kredytowej nie ma takich możliwości. Co więcej, ma przypisane do siebie fundusze własne, a oddział nie ma ich w swojej dyspozycji. Zatem bank ma możliwości dysponowania funduszami własnymi, biorąc pod uwagę m.in. wymogi kapitałowe i limity koncentracji zaangażowań, a oddział nie. Ponadto bank postrzegany jest z reguły jako instytucja krajowa, narodowa, a oddział instytucji kredytowej jako podmiot zagraniczny. Pamiętać warto jednak, że wiedza społeczeństwa na temat formy działalności jest niska. To zaś oznacza, że działając poprzez oddział, można korzystać z dobrej reputacji danego kraju. Zasada ta może zadziałać także w drugim kierunku, tzn. w przypadku nadszarpnięcia reputacji oddziału instytucji kredytowej lub jej trudnej sytuacji, problemy mogą przenieść się na banki krajowe, na zasadzie paniki na rynku, efektu zarażenia. Raz jeszcze, z uwagi na znaczenie zagadnienia, podkreślmy, że krajowy nadzór i system gwarantowania nie mają w takim przypadku przełożenia na oddział instytucji kredytowej. Oddział korzysta ponadto z know-how i procedur wewnętrznych banku, a zatem nie ma potrzeby powielania określonych czynności, zredukowane będą zatem koszty działania. Oddział instytucji kredytowej funkcjonuje na rachunek jednostki macierzystej i musi co do zasady przestrzegać prawodawstwa kraju macierzystego. Taki sposób funkcjonowania oznacza zaś, że na jednostkę macierzystą mogą być przenoszone zarówno zyski, jak i skutki podejmowanego ryzyka oraz koszty z tym związane.

Wady i zalety

Jakie są zalety i wady prowadzenia działalności w formie banku lub oddziału instytucji kredytowej? Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy przeanalizować:

● Zasady i wysokość obciążeń podatkowych, w tym podatku dochodowego, VAT-u i innych; w publikacjach wskazuje się, że w tym przypadku bank ma większe możliwości kształtowania swoich obciążeń podatkowych niż oddział instytucji kredytowej.

● Zasady i stopień skomplikowania sprawozdawczości finansowej; zgodnie z art. 64a ustawy o rachunkowości, oddział instytucji kredytowej zobowiązany jest do ogłaszania sporządzonego i zbadanego zgodnie z przepisami prawa obowiązującego w kraju macierzystym rocznego sprawozdania finansowego wraz ze sprawozdaniem z działalności oraz opinią biegłego rewidenta. Oddział instytucji kredytowej nie ma zatem, co do zasady, obowiązku prowadzenia oddzielnej rachunkowości dotyczącej jego działalności. Rachunkowość oddziału jest integralną częścią rachunkowości jednostki macierzystej. Bank działający w Polsce zobowiązany jest zaś do przestrzegania polskich przepisów w zakresie sporządzania i ogłaszania sprawozdania finansowego wraz z opinią biegłego oraz sprawozdania z działalności. Ponadto musi sporządzać zarówno sprawozdawczość FINREP, jak i COREP, zaś oddział instytucji kredytowej działającej w Polsce jest zobowiązany do prowadzenia i przesyłania znaczącej części sprawozdawczości FINREP i nie jest zobowiązany do prowadzenia i przesyłania do NBP COREP-u. Jest to zrozumiałe, bowiem nie ma on m.in. wyodrębnionych funduszy własnych i wymogów kapitałowych. Musi ponadto raportować określone dane do władz macierzystych. Można zatem stwierdzić, że oddział instytucji kredytowej musi prowadzić „podwójną” sprawozdawczość w porównaniu do sprawozdawczości prowadzonej przez bank.

● Zasady odprowadzania rezerw obowiązkowych; zarówno bank, jak i oddział instytucji kredytowej działającej w Polsce ma obowiązek odprowadzania rezerwy obowiązkowej do NBP. Ponadto, zgodnie z wytycznymi EBC, oddziały zlokalizowane poza strefą euro, co dotyczy Polski, nie podlegają systemowi rezerwy obowiązkowej Eurosystemu, zaś działające w strefie euro oddziały instytucji kredytowych, które nie mają w niej siedziby podlegają systemowi rezerwy obowiązkowej Eurosystemu – sytuacja ta dotyczyć może banku działającego w Polsce, który otworzy swój oddział w strefie euro.

● Zasady tworzenia rezerw celowych; problematyka rezerw na ryzyko w działalności bankowej jest regulowana m.in. w ustawie o rachunkowości oraz rozporządzeniu MF. Banki działające w Polsce muszą przestrzegać przepisów określonych w powyższych aktach prawnych. Oddziały instytucji kredytowych powinny zaś tworzyć rezerwy na ekspozycje kredytowe zgodnie z regulacjami obowiązującymi w ich krajach macierzystych. Jeżeli regulacje związane z tworzeniem rezerw celowych są tam korzystniejsze niż w kraju goszczącym, to oddział instytucji kredytowej korzysta z premii. Wspomnieć należy ponadto, że z systemem rezerw celowych związane są kwestie podatkowe.

● Wysokość obciążeń na rzecz instytucji nadzorczych i systemu gwarantowania depozytów; w Unii Europejskiej obowiązuje zasada nadzoru i gwarantowania kraju macierzystego. Wysokość obciążeń na rzecz instytucji nadzorczych i gwarancyjnych jest zróżnicowana w poszczególnych państwach, a zatem wysokość obciążenia danego banku/oddziału instytucji kredytowej zależy od przynależności do konkretnego systemu, np. gwarantowania depozytów.

● Zasady ochrony konsumentów, w tym kredytobiorców oraz tzw. przepisów antylichwiarskich; w Polsce wysokość maksymalnych odsetek i opłat, jakie można pobrać od klienta, odnosi się zarówno do banków, jak i oddziałów instytucji kredytowych.

Remis ze wskazaniem

Nie można zatem mówić o jednoznacznej przewadze prowadzenia działalności w formie banku lub poprzez oddział instytucji kredytowej. Przekształcanie dotychczasowej działalności bankowej w oddział instytucji kredytowej niesie określone problemy, przy braku jednoznacznych korzyści. Korzyści takie można zauważyć w przypadku notyfikowania działalności nowych oddziałów i w związku z tym można oczekiwać kolejnych nowych oddziałów instytucji kredytowych działających na polskim rynku finansowym. Na polskim rynku bankowym jest miejsce zarówno na działalność banków, jak i oddziałów, które będą funkcjonowały obok siebie. Warto też podkreślić, że w związku z funkcjonowaniem zasady jednego paszportu bankowego coraz mniejszy wpływ na strukturę podmiotową sektora bankowego (nie tylko polskiego) mają władze krajowe. A od 2009 r. wpływ ten zostanie jeszcze bardziej ograniczony. Unia Europejska dokonała bowiem zmiany prawodawstwa w sprawie kontroli przepływu własności (akcji) banków. Nastąpiła przy tej okazji zmiana filozofii bankowych dyrektyw unijnych. Dotychczas określały one co do zasady minimalne wymagania, a poszczególne kraje mogły doregulować określone kwestie w swoim prawodawstwie krajowym. Tymczasem omawiana dyrektywa nr 2007/44/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 5 września 2007 r. (w sprawie nabycia lub zwiększenia udziałów w podmiotach sektora finansowego) wskazuje zamknięty katalog kryteriów, kiedy władze nadzorcze mogą odmówić nabycia banku, a zatem władze krajowe nie mają możliwości wprowadzania dodatkowych ograniczeń w zakresie przepływu własności akcji banków.

Kryteriami branymi pod uwagę mają być wyłącznie:

● reputacja potencjalnego nabywcy,
● reputacja i doświadczenie wszystkich osób, które będą kierowały działalnością banku w wyniku planowanego nabycia,
● dobra kondycja finansowa potencjalnego nabywcy,
● spełnianie wymogów oceny ostrożnościowej,
● sprawdzenie czy nabycie nie jest związane z usiłowaniem dokonania prania pieniędzy lub finansowania terroryzmu.

Oddziały instytucji kredytowych prowadzące działalność w Polsce (stan na 28 marca 2008 roku)

1. Societe Generale (Francja)
2. Banque PSA Finance (Francja)
3. Svenska Handelsbanken AB (Szwecja)
4. Sygma Banque (Francja)
5. Jyske Bank A/S (Dania)
6. Dresdner Bank AG (Niemcy)
7. ABN AMRO Bank N.V. (Holandia)
8. Calyon (Francja)
9. Nykredit Realkredit A/S (Dania)
10. Danske Bank A/S (Dania)
11. BNP Paribas (Francja)
12. EFG Eurobank Ergasias S.A. (Grecja)
13. Banco Mais, S.A. (Portugalia)
14. Skandinaviska Enskilda Banken AB (publ) (Szwecja)
15. FIO, credit union (Czechy)
16. UNIBON, credit union (Czechy)
17. WestLB AG (Niemcy)
18. CAJA DE AHORROS Y PENSIONES DE BARCELONA (“la Caixa”) (Hiszpania)
19. Elavon Financial Services Limited (Irlandia)
20. BNP Paribas Securities Services (Francja)
21. Nordnet Bank AB (Szwecja)
22. HSBC Bank Plc (Wielka Brytania)
23. BANCO ESPÍRITO SANTO DE INVESTIMENTO, SA (Portugalia)
24. Depfa Bank Plc (Irlandia)
25. Skandinaviska Enskilda Banken S.A. (Luksemburg)
Źródło: www.knf.gov.pl

Małgorzata Zaleska

Źródło: Miesięcznik Bank

Piramida finansowa: Jak (znowu) nabrać Polaków na grube miliony

Rozczarowany giełdą? Zbuduj swoją piramidę finansową i zarabiaj. Manageria sporządziła krótki poradnik opisujący, jak zbudować własny intratny biznes.

Głośno ostatnio o kolejnej piramidzie finansowej, która “oszukała” swoich uczestników, tym razem z Gdańska.

Pewnie już wszyscy czytali, więc tylko wspomnimy: uczestnicy płacą “kaucję”, coś tam w zamian dostają (tym razem naklejki na samochody) i czekają na zyski. Zyski, zwykle wiązane ze sprzedażą uczestnictwa w systemie kolejnym osobom stanowią część kaucji, ale mają płynąć regularnie, a nawet być coraz większe. System działa dopóki znajdują się nowi uczestnicy, bo to ich wpłaty finansują całą imprezę.

Szwindel z podniesioną przyłbicą

W wypadku trójmiejskiej piramidy trudno nawet mówić o wykorzystaniu naiwności Polaków. Na forach internetowych, zaraz po pojawieniu się firmy niektórzy użytkownicy wyjaśniali schemat działania tej piramidy. Co więcej, na stronie biznesforum.pl jeden z użytkowników wyliczył, kiedy system się zawali i nie pomylił się nawet o tydzień. wygląda na to, ze wielu uczestników systemu świadomie ryzykowało, licząc na to, że zyskają na wpłatach kolejnych uczestników. Z pewnością części z nich to się udało.

Naprawdę poszkodowani są zatem jedynie pracownicy firmy, którzy nie mieli odprowadzanego ZUS i nie otrzymali ostatnich wypłat ani odpraw. Co więcej to oni zapewne będą musieli tłumaczyć się za prezesa firmy, który zniknął z pieniędzmi.

Podobnie jak na Węgrzech, także w Polsce działały dwie siostrzane firmy proponujące ten sam schemat piramidy. Po zamknięciu Pier&Gio, ludzie nadal mogą topić swoje pieniądze w systemie elFueGo. Dość zabawne jest motto tej piramidy, cytat z Machiavellego: “Każde działanie niesie ze sobą ryzyko, ostrożność zatem nie na unikaniu niebezpieczeństw polega (co jest niemożliwe), ale na szacowaniu ryzyka i zdecydowanym działaniu”.

Jeśli jesteś na szczycie tej piramidy, to możesz zarobić faktycznie sporo. Ten system finansowy nazywa się też “sprzedażą lawinową” - niestety tak samo, jak w wypadku lawiny, bardzo kiepsko jest znaleźć się na jej dnie. Raczej nie ma wtedy szansy na odzyskanie nawet części wpłaconych pieniędzy.

W Polsce największe piramidy finansowe to jak dotąd Skyline i Tytan. Krąży też wiele mutacji piramidy sprzedającej “Raporty”. Poza tym wciąż działa też internetowa piramida heise Online.

Przodownik Lech Grobelny

Pierwszą i najsłynniejszą piramidą finansową w Polsce była BKO (Bezpieczna Kasa Oszczędnościowa) założona przez Lecha Grobelnego. W tym wypadku nie zarobił chyba nikt.

Sam Grobelny po wyjściu z aresztu (nigdy nie został prawomocnie skazany, jednak przesiedział za kratami 5 lat), zginął zasztyletowany na warszawskim Targówku. Przed BKO był zaś naprawdę bogaty, był bowiem właścicielem studia fotograficznego sprzedającego w masowych ilościach portrety Jana Pawła II. BKO zgromadziła i w niewyjaśnionych okolicznościach straciła ponad 25 miliardów starych złotych, odzyskano tylko 7 miliardów.

Inna ciekawa historia to Skyline. Ta piramida była klonem działającej w Niemczech piramidy World Trading System. W 1993 roku WTS wprowadził do Polski Mariusz K. System zawalił się w Niemczech już dwa lata później, ale obrotny polski biznesmen szybko stworzył nową piramidę pod nazwą Skyline. Do 1997 roku udało mu się dzięki niej zgromadzić aż 4,5 mln marek niemieckich. Jak widać na piramidzie można nieźle zarobić.

Mariusz K. nie zdążył jednak skorzystać ze swoich pieniędzy. Zamordowała go Violetta Z. kochanka i właścicielka konta (Mariusz K. nie mógł nim zarządzać sam ze względów podatkowych jako obywatel Niemiec). W czerwcu 2000 roku morderczyni została skazana na 15 lat więzienia. Między aresztowaniem a morderstwem zdołała wydać milion marek, pozostałe pieniądze czekają na nią w luksemburskim banku.

Co ciekawe ani BKO, ani Skyline nie zostały uznane za nielegalne. Dopóki informacje o schemacie są przedstawiane rzetelnie, nie można stwierdzić, że o oszustwo lub wyłudzenie.

Dopiero od 2002 roku organizowanie systemu sprzedaży lawinowej uznaje się za czyn nieuczciwej konkurencji. Zakazane jest proponowanie nabycia towarów lub usług przez składanie obietnicy zysku w zamian za nakłonienie do takiego samego zakupu kolejnych osób, które też miałyby uzyskać podobne korzyści materialne.
System argentyński - równie zabójczy, co włoski w futbolu

Zakazany jest też tzw. system argentyński. System argentyński, to sposób zakupów na raty, polegający na współfinansowaniu przez uczestników pożyczek. Zbieramy np. 100 osób, które chcą kupić sobie samochód. Wszystkie wpłacają miesięczne raty. Z wpłaconych pieniędzy część trafia do organizatora systemu, zaś za resztę kupuje się tyle aut na ile starczyło składki. System trwa do momentu, kiedy ostatnia osoba dostanie samochód. Wszystko pięknie, ale ta ostatnia osoba wpłaciła już wszystkie raty, za każdym razem płacąc organizatorowi. Taniej wyszedłby ją kredyt w banku czy zwykłe odkładanie do skarpety. Ten system rodzi tak wiele patologii, że jest zakazany na mocy ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

No dobrze drogi czytelniku, wiesz już, że system jest nielegalny. Wiesz, że założenie piramidy może oznaczać bardzo szkodliwy dla zdrowia, zimny metalowy przedmiot w Twoim ciele.

Ale wiesz też, że zwykle założyciel piramidy zarabia ogromne pieniądze. Może wiec mimo wszystko warto spróbować? Znany mentor biznesu, Robert Kiyosaki, uważa, że uczestnictwo w takich systemach nie jest złe samo w sobie. Kształci samodzielność, samozaparcie i łączy się z rozwijaniem nowych znajomości. Jeśli nie odpowiada Ci sprzedawanie niczego, możesz znaleźć niszę w sprzedaży w systemie Multi Level Marketing, czyli marketingu sieciowym.

To naprawdę ogromne pieniądze. Na pewno nie są ci obce takie nazwy Amway, Akuna, Herbalife, Zepter czy Oriflame. W tych systemach po zapłaceniu opłaty startowej dostajesz namacalny produkt (np. odkurzacz albo zestaw kosmetyków czy jakieś bliżej nieokreślone ziółka). Dlatego prawo zezwala na taką sprzedaż, zakładając, że skoro coś dostajesz za swoje pieniądze i masz zamiar to dalej sprzedawać, to chyba nic nie tracisz. Żeby być w zgodzie z prawem, system musi też zagwarantować, że odkupi od rezygnującego z systemu swoje produkty za 90% ceny sprzedaży. Cena tych produktów nie może też “rażąco” odbiegać od rynkowej podobnych produktów.

Nie będziemy tu oceniać przydatności sprzedawanych w ten sposób rzeczy, aby nie podzielić losu reżysera Henryka Dederko. Możemy jednak powiedzieć Ci, że nie warto dołączać do dużych systemów. Miliony zgarniają tylko ci, którzy zbudują pod sobą piramidę. Raczej nie odczujesz specjalnej różnicy jakościowej między produktem z sieci MLM a takim ze zwykłego sklepu. Trzeba pamiętać, że osiągnięcie kolejnych poziomów rozwoju piramidy jest nierealne - system o 13 poziomach zaczynający od 6 uczestników przekroczyłby populację Ziemi. Wszystkich mieszkańców USA starcza jedynie na 11 poziomów takiej piramidy.
Jeśli więc słyszałeś już od kogoś o danej sieci, zapomnij, na pewno rozmawiał o tym ze wszystkimi znajomymi i to on będzie milionerem.

Możesz jednak poszukać jakiegoś MLM nieobecnego w Polsce, lub stworzyć własny korzystając z naszego poradnika. To banalnie proste.

Źródło: Piotr Wrzosiński , manageria.pl

Biznes i ryzyko na rynku bankowości detalicznej w perspektywie 2012 roku

W najbliższych kilku latach IBnGR przewiduje dalszy wzrostu roli bankowości detalicznej w strategiach biznesowych banków w Polsce. Dochody z bankowości detalicznej będą bowiem istotnym źródłem tworzenia wartości dla akcjonariuszy w bankach.

W perspektywie 2012 roku spodziewamy się także wzrostu poziomu konkurencji w bankowości detalicznej. Nasili się konkurencja transgraniczna. Coraz więcej instytucji z innych państw UE będzie konkurowało o polskich konsumentów. Postępujący proces integracji rynku bankowości detalicznej w UE ułatwia bowiem bankom konkurowanie ponad granicami krajowymi.

W raporcie IBnGR pt. Biznes i ryzyko w bankowości detalicznej i private banking w perspektywie 2012 roku można znaleźć m.in. prognozy rozwoju rynku consumer finance, rynku depozytowego, płatności detalicznych oraz segmentu private banking.

Generalnie w najbliższych kilku latach polski rynek bankowości detalicznej będzie znajdował się pod wpływem procesów konwergencji. IBnGR oczekuje, że polski rynek w coraz większym stopniu będzie upodabniał do rynków krajów Europy Zachodniej.

Z analiz IBnGR wynika, że bardzo atrakcyjnym biznesowo dla banków segmentem rynku bankowości detalicznej będzie rynek consumer finance. Przez pojęcie consumer finance należy rozumieć rynek kredytów konsumpcyjnych i mieszkaniowych. Dla wielu instytucji kredytowych ten segment rynku bankowego stał się już priorytetem biznesowym. Dynamika wzrostu kredytów mieszkaniowych i konsumpcyjnych była bowiem w ostatnich trzech latach imponująca.

Kliknij i dowiedz się, jak uzyskać dostęp do pełnego raportu
Z raportu IBnGR pt. Biznes i ryzyko dla banków na rynku kredytów mieszkaniowych do 2012 roku wynika, że wolumen kredytów mieszkaniowych na koniec 2012 roku może wynieść blisko 300 mld zł. Tempo wzrostu wolumenu kredytów mieszkaniowych w latach 2008 i 2009 nie będzie jednak tak imponujące jak w ostatnich dwóch latach. Należy bowiem spodziewać się przejściowego osłabienia popytu na zakup mieszkań w związku z oczekiwaniem na spadek ich ceny.

Mniejszym potencjałem wzrostu w perspektywie 2012 roku charakteryzować się będzie rynek kredytów konsumpcyjnych. Należy bowiem zauważyć, że relacja kredytów konsumpcyjnych do PKB jest w Polsce wysoka (8,5% - 2007), nawet na tle bogatych krajów UE. Oczekujemy, że na koniec 2012 roku wolumen kredytów konsumpcyjnych ukształtuje się na poziomie ok. 165-170 mld zł. Na rysunku przedstawiono prognozę wolumenu kredytów konsumpcyjnych w latach 2008-2012.

W perspektywie 2012 roku najwyższą dochodowością biznesową będą charakteryzowały się mieszkaniowe kredyty hipoteczne, kredyty gotówkowe i karty kredytowe. Nisko oceniamy natomiast dochodowość biznesową kredytów ratalnych. Dochodowość biznesowa jest w badaniach IBnGR analizowana w aspekcie atrakcyjności inwestycyjnej produktu oraz przyrostu wolumenu danego rodzaju kredytów w prognozowanym okresie.

W opinii IBnGR w najbliższych dwóch latach zahamowany zostanie spadek roli banków jako miejsca oszczędzania ludności. Przyrostowi depozytów w bankach sprzyjała będzie relatywnie dobra koniunktura gospodarcza, wzrost zarobków Polaków, wzrost stóp procentowych oraz niepewność co do przyszłej sytuacji na rynku kapitałowym. Jednak w dłuższej perspektywie spadek znaczenia banków jako miejsca oszczędzania jest nieunikniony.

W Polsce skończył się okres nadpłynności polskiego sektora bankowego, rozumianej jako nadwyżka depozytów nad kredytami. Co więcej trudno oczekiwać zmiany tej sytuacji w najbliższych latach. Ta nowa sytuacja jest bowiem charakterystyczna dla krajów wysoko rozwiniętych.

Oznacza to dla banków większe trudności w pozyskiwaniu środków na działalność kredytową. Przejście z sytuacji nadpłynności do sytuacji względnego braku środków na akcję kredytową spowoduje również zaostrzenie konkurencji na rynku depozytowym. Dodatkowo presję konkurencyjną potęgować będą instytucje pozabankowe, których oferta jest coraz bogatsza.

Pomimo intensywnego rozwoju płatności detalicznych w ostatnich kilku latach potencjał biznesowy tego rynku jest ciągle duży. Wskaźniki obrazujące stopień wykorzystywania instrumentów bezgotówkowych przez konsumentów w Polsce są bowiem znacznie niższe niż w krajach wysoko rozwiniętych.

W opinii IBnGR wzrost ilości transakcji bezgotówkowych w Polsce w latach 2008–2012 będzie utrzymywał się na kilkunastoprocentowym poziomie. Na koniec 2012 roku liczba płatności przypadających na jednego mieszkańca Polski może wynieść ok. 60–65. Będzie to nadal poziom dwukrotnie niższy niż obecnie wynosi średnia dla UE.

W najbliższych kilku latach prawdopodobnie nastąpią dalsze zmiany w strukturze płatności detalicznych. W 2012 roku udział kart płatniczych w strukturze płatności detalicznych prawdopodobnie ukształtuje się na poziomie ok. 40%, a mało popularne dzisiaj polecenie zapłaty (1,2% ogółu liczby transakcji bezgotówkowych) osiągnie poziom 10% - wynika z prognoz opracowanych przez dr M. Szymańskiego w ramach opracowania IBnGR. Oznaczałoby dalszy wzrost znaczenia kart płatniczych oraz duży spadek znaczenia polecenia przelewu.

W perspektywie 2012 roku na rynku płatności detalicznych należy spodziewać się także wzrostu poziomu konkurencji (m.in. ze strony instytucji spoza sektora bankowego). Rynek płatności ulegnie liberalizacji w wyniku wdrożenia dyrektywy o usługach płatniczych.

W planowaniu strategicznym w zakresie bankowości detalicznej warto w opinii IBnGR uwzględnić, że:

• Ciągle niewykorzystanym potencjałem do sprzedaży detalicznych usług bankowych jest sieć Poczty Polskiej. Poczta Polska dysponuje siecią dystrybucyjną liczącą ponad 8000 oddziałów. Oznacza to, że sieć Poczty Polskiej jest niewiele mniejsza od sieci dystrybucyjnej wszystkich banków w Polsce. Korzyści z nawiązania współpracy z pocztą to nie tylko rozległa sieć placówek, ale wysoki stopień rozpoznawalności marki pocztowej oraz wysoki poziom zaufania konsumentów do poczty.
Doświadczenia krajów, w których sprzedaż usług bankowych poprzez pocztową sieć dystrybucyjną sprawnie funkcjonuje, wskazują że za pośrednictwem poczty można skutecznie sprzedawać produkty depozytowe, konta osobiste i instrumenty płatnicze. Mniejsze znaczenie ma sieć pocztowa w zakresie produktów consumer finance, a zwłaszcza w przypadku sprzedaży kredytów mieszkaniowych.

• Drugim obszarem o dużym potencjale biznesowym, który także nie jest wykorzystany to bankowość detaliczna na obszarach wiejskich. Z badań IBnGR wynika, że stopień „ubankowienia” obszarów wiejskich jest stosunkowo niski. Stosunek liczby rachunków bankowych do ogółu ludności wiejskiej kształtuje się na poziomie ok. 50% (dla całej Polski 58-60%).

Na bardzo niskim poziomie kształtują się również wskaźniki udziału depozytów ludności wiejskiej w depozytach ludności ogółem oraz wolumeny kredytów zaciągniętych przez mieszkańców wsi. Niski jest również stopień korzystania z nowoczesnych instrumentów płatniczych. Oznacza to, że poziom rozwoju usług bankowych na polskiej wsi jest nieadekwatny do potencjału demograficznego ludności wiejskiej. Przypomnieć należy bowiem, że ludność wiejska stanowi ok. 38% ogółu ludności Polski.

Reasumując w perspektywie 2012 roku IBnGR oczekuje dalszego wzrostu roli bankowości detalicznej w polskim sektorze bankowym. Mało prawdopodobny jest scenariusz znacznego osłabienia koniunktury w tym obszarze działalności bankowej.

Dr Błażej Lepczyński

Źródło: Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową