W latach 1998 - 2004 kompleks dydaktyczno-muzealny Białowieskiego Parku Narodowego, w tym dawny hotel Iwa, został zupełnie przebudowany. W sercu parku pałacowego uruchomiono multimedialne muzeum, ale hotel do chwili obecnej stoi pusty, choć od dawna nadawał się do użytkowania. Problem w tym, że dopiero pod koniec ubiegłego roku park oficjalnie odebrał inwestycję. Dlaczego cała procedura trwała aż dziesięć lat?
- Wszystko z pewnością rozbijało się o pieniądze, ale od niedawna pełnię swoją funkcję i nie mogę brać odpowiedzialności za działania poprzedników - mówi enigmatycznie Małgorzata Karaś, dyrektor BPN, która podkreśla, że gdyby to od niej zależało, hotel zapewne już by działał.
Miejscowi zarzucają parkowi niegospodarność, bo przecież przez te wszystkie lata można było na obiekcie sporo zarobić. Tymczasem park tylko tracił pieniądze na utrzymanie pustostanu. Dziwili się też turyści, którzy chętnie nocowaliby w najbardziej atrakcyjnym miejscu w Białowieży, gdzie niegdyś stał pałac samego cara.
Park od ochrony, hotel do wynajęcia
Przez te dziesięć lat park zdobył się jedynie na poddzierżawienie części parteru na restaurację, umeblował też pokoje na parterze.
- Kiedy dwa i pół roku temu braliśmy pod dzierżawę restaurację Parkową, chcieliśmy, aby działała całorocznie, bo mieliśmy zapewnienie, że niebawem otworzy się hotel. Tak się nie stało, więc nie opłacało się otwierać lokalu poza sezonem. Gdyby park wystawił to na przetarg, na pewno byśmy do niego stanęli - twierdzi Andrzej Malinowski, szef hotelu Best Western Żubrówka, który latem prowadzi też działalność gastronomiczną na parterze dawnej Iwy.
Teraz dyrektor najstarszego parku narodowego w Polsce zapewnia, że hotel otworzy się w nadchodzącym sezonie letnim.
- W tej chwili czekamy jeszcze na pozwolenia na oddanie go użytku od wszelkich inspekcji, od sanepidu po straż pożarną. W maju powinniśmy mieć komplet zezwoleń. Wtedy ruszymy z procedurą przetargową na prowadzenie obiektu - zapewnia Małgorzata Karaś.
Park ma prawo samodzielnie poprowadzić hotel, ale pani dyrektor jest za tym, aby pracownicy administracyjni i naukowi zajmowali się przede wszystkim wypełnianiem obowiązków statutowych instytucji stworzonej do ochrony i badań nad puszczą. Potrzebny jest więc ktoś, kto poprowadzi miejsce noclegowe na sto łóżek.
- Są dwie opcje: albo oddamy jakiejś firmie cały hotel w dzierżawę i wtedy pieniądze pójdą do budżetu państwa, albo ogłosimy przetarg tylko na obsługę, więc dochody przeznaczymy na potrzeby gospodarcze parku - mówi Karaś i zaznacza, że dzierżawca będzie mógł doposażyć pozostałe części obiektu według swoich oczekiwań.
Dyrekcja parku nie chce, by był to hotel cztero-lub pięciogwiazdkowy. Woli, żeby był to obiekt dostępny osobom ze średnimi dochodami. Karaś nie zakłada, aby ktoś chciał zmieniać wystrój parteru, umeblowanego już przez park.
- Na dole wstawiliśmy już skromne, ale ładne tapczaniki w kolorze ciepłego brązu, stoliki i krzesła, firanki i zasłony, a także telefon i telewizor. Jednak na cały hotel na pewno potrzeba jeszcze kilkuset tysięcy złotych - kalkuluje dyrektor.
Mimo że obiekt jest położony w najbardziej atrakcyjnym miejscu Białowieży, ma też swoje niedogodności. Zabytkowy park pałacowy nie daje możliwości rozbudowania parkingów. W pobliżu jest tylko kilka miejsc parkingowych, przed i za carską bramą.
- Zakładamy, że będziemy tam wpuszczać przede wszystkim niepełnosprawnych. Inni klienci będą musieli sobie radzić, szukając miejsc na własną rękę - mówi dyrektor BPN.
Kozacka stajnia znów pod schronisko
Hotel przy muzeum to nie jedyny pustostan w otoczeniu siedziby BPN. Od niedawna niezagospodarowana stoi także carska stajnia z czerwonej i żółtej cegły. Jeszcze rok temu działało schronisko młodzieżowe, ale prowadzące je PTTK zrezygnowało z umowy z parkiem.
- Nie dziwię się, że wymówili nam umowę, bo budynek miał nieszczelne okna i ubytki w dachu, które powodowały straty cieplne - mówi Karaś. - Wiem, że pozostawienie go bez remontu przez kolejny rok lub dwa byłoby spisaniem zabytku na straty. Sami nie będziemy mieli na to pieniędzy, więc szukamy wyjścia poprzez przetarg na długoterminową dzierżawę. Tylko w takim przypadku remont będzie się kalkulował ewentualnemu inwestorowi.
Park chce mu jednak postawić warunki. Obiekt ma pełnić funkcje edukacyjną i noclegową, a ceny mają być na kieszeń studentów.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok